Dlaczego Bóg czasem milczy mimo modlitwy

To jedno z najtrudniejszych doświadczeń w wierze. I jedno z najbardziej ludzkich. Modlisz się. Prosisz. Czasem długo, czasem z całych sił. A po drugiej stronie cisza. Nie ma znaku, nie ma odpowiedzi, nie ma ulgi. I pojawia się pytanie, które wielu boi się wypowiedzieć na głos: dlaczego Bóg milczy, skoro się modlę?


Na początku warto powiedzieć jedno bardzo jasno: Boże milczenie nie oznacza Bożej nieobecności. W Biblii cisza Boga pojawia się częściej, niż nam się wydaje, i dotyka ludzi bardzo bliskich Bogu. Hiob modlił się i nie rozumiał. Psalmista wołał: „Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Nawet Jezus na krzyżu doświadczył ciszy Ojca. Milczenie nie jest znakiem odrzucenia.

Czasem Bóg milczy, bo modlitwa nie jest rozmową z automatem. To nie jest transakcja: ja proszę, Ty dajesz. Modlitwa jest relacją, a w relacji cisza też ma znaczenie. Są momenty, kiedy druga osoba milczy nie dlatego, że nie słyszy, ale dlatego, że zaprasza do czegoś głębszego. Do zaufania, a nie tylko do proszenia.

Bywa też tak, że Bóg nie odpowiada w sposób, którego się spodziewamy. My czekamy na konkretny znak, zmianę sytuacji, rozwiązanie problemu. A odpowiedź przychodzi inaczej: przez wewnętrzny pokój, przez siłę, żeby przetrwać, przez ludzi, których stawia na drodze. Tylko że to nie zawsze wygląda tak, jak sobie zaplanowaliśmy.

Są też momenty, gdy Boże milczenie obnaża nasze serce. Pokazuje, po co naprawdę się modlimy. Czy chodzi nam tylko o rozwiązanie problemu, czy o Boga. To bolesne, ale oczyszczające doświadczenie. Bo wiara, która trwa tylko wtedy, gdy wszystko idzie po naszej myśli, jest bardzo krucha.

Nie można też pominąć faktu, że czasem Bóg milczy, bo chce nas nauczyć cierpliwości. My żyjemy w świecie natychmiastowych odpowiedzi. Klik, zamówienie, efekt. Bóg działa inaczej. On widzi całość, my widzimy fragment. To, co dla nas jest ciszą, dla Niego bywa procesem.

I wreszcie najważniejsze: Boże milczenie nie oznacza, że modlitwa jest bez sensu. Wręcz przeciwnie. Czasem to właśnie modlitwa w ciszy, bez pocieszeń i znaków, jest najczystsza. Bo nie opiera się na emocjach, tylko na decyzji: wierzę, nawet jeśli nie czuję.

Bóg milczy czasem nie po to, żeby nas oddalić, ale żeby nas przyciągnąć bliżej. Żebyśmy nauczyli się szukać Jego obecności, a nie tylko Jego darów. I choć to trudne, wielu ludzi po latach mówi jedno: właśnie w tej ciszy wiara najbardziej dojrzała.

Jeśli dziś modlisz się i masz wrażenie, że Bóg milczy, to nie znaczy, że jesteś daleko. Być może jesteś bliżej, niż myślisz.

Matka Boża Gromniczna. Światło, które zostaje na trudne chwile

2 lutego w Kościele obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego, które w naszej tradycji nazywamy świętem Matki Bożej Gromnicznej. To jedno z tych dni, które wielu pamięta z dzieciństwa: świeca owinięta papierem, czasem z obrazkiem Maryi, niesiona do kościoła i potem przechowywana przez lata w domu. Ale sens tego święta jest znacznie głębszy niż sam zwyczaj.

Ewangelia opowiada o Maryi i Józefie, którzy przynoszą Jezusa do świątyni, aby ofiarować Go Bogu. Tam padają słowa, które są kluczem do tego dnia: Symeon nazywa Jezusa światłem na oświecenie narodów. I właśnie dlatego tego dnia w kościołach święci się świece. Światło nie jako ozdobę, ale jako znak obecności Boga pośród ciemności.

W polskiej tradycji Maryja Gromniczna jest tą, która chroni, prowadzi i zostaje blisko w chwilach zagrożenia. Dawniej zapalano gromnicę podczas burzy, choroby, przy umierających. Nie dlatego, że świeca miała magiczną moc, ale dlatego, że była znakiem modlitwy i zaufania. Zapalenie gromnicy było cichym wołaniem: „Maryjo, bądź z nami. Boimy się, ale wierzymy”.

To święto przypomina też, że światło wiary nie zawsze rozprasza wszystko od razu. Czasem nie usuwa burzy, ale pomaga ją przetrwać. Czasem nie zabiera cierpienia, ale daje siłę, by się nie pogubić. Gromnica nie świeci po to, żeby było łatwo. Ona świeci po to, żeby było jaśniej w drodze.

Matka Boża Gromniczna nie jest tylko postacią z obrazów. To obraz Maryi, która idzie z człowiekiem przez ciemne momenty życia. Przez lęk, chorobę, stratę, niepewność. Nie obiecuje, że wszystko minie od razu. Obiecuje obecność.

Może właśnie dlatego to święto wciąż jest tak bliskie ludziom. Bo każdy z nas ma w życiu chwile, kiedy potrzebuje światła, które nie gaśnie od pierwszego podmuchu wiatru. I wtedy warto pamiętać o gromnicy - nie tylko tej w szafie, ale tej, która przypomina, że Bóg jest bliżej, niż nam się wydaje.

Maryjo, Matko Światła, bądź przy nas w chwilach, gdy ogarnia nas lęk. Pomóż nam zaufać, gdy droga staje się ciemna, i prowadź nas do Twojego Syna, który jest światłem naszego życia. Amen.

Copyright © Pani od religii