Ołtarz, ambona, tabernakulum, wieczna lampka – co właściwie znajduje się w kościele?
Kiedy wchodzimy do kościoła, zwykle od razu wiemy, gdzie usiąść, gdzie spojrzeć, kiedy uklęknąć. Widzimy ołtarz, ambonę, tabernakulum, wieczną lampkę, chrzcielnicę, konfesjonał i krzyż, ale z czasem można się do nich przyzwyczaić tak bardzo, że przestają zwracać uwagę. Dzieci natomiast często patrzą na nie zupełnie inaczej. Pytają, po co jest ten stół, dlaczego pali się czerwona lampka, czemu ksiądz czyta z jednego miejsca, a modli się przy innym, dlaczego przy jednym miejscu przyklękamy, a przy drugim nie. I chyba właśnie takie pytania są najlepszym początkiem do tego, żeby spojrzeć na wnętrze kościoła jeszcze raz, spokojniej i uważniej.
Bo kościół nie jest po prostu dużym pomieszczeniem wypełnionym religijnymi przedmiotami. Jego przestrzeń ma znaczenie. Każdy z najważniejszych elementów prowadzi nas do czegoś innego, a wszystkie razem pomagają zrozumieć liturgię i to, co naprawdę dzieje się podczas Mszy Świętej.
Najbardziej widoczny jest zwykle ołtarz. Dziecko może powiedzieć, że to stół, i rzeczywiście ma on formę stołu, ale jego znaczenie jest o wiele głębsze. To przy nim sprawowana jest Eucharystia. Na ołtarzu składane są chleb i wino, które podczas modlitwy eucharystycznej stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. Dlatego ołtarz nie jest zwykłym meblem ani miejscem, na którym po prostu odkłada się potrzebne rzeczy. W liturgii jest znakiem samego Chrystusa, dlatego kapłan całuje go na początku i na końcu Mszy Świętej. Dzieciom można to wyjaśnić bardzo prosto: ołtarz jest miejscem Eucharystii, miejscem szczególnego spotkania z Jezusem.
Niedaleko ołtarza znajduje się ambona. Czasem dzieci mylą te dwa miejsca, bo oba stoją w prezbiterium i oba są ważne, ale pełnią zupełnie inną funkcję. Z ambony odczytywane jest Pismo Święte, śpiewany jest psalm, głoszona jest Ewangelia i homilia. To właśnie dlatego ambona nie jest zwykłą mównicą. Jest miejscem Słowa Bożego. Można powiedzieć dziecku, że przy ołtarzu spotykamy Chrystusa w Eucharystii, a przy ambonie słuchamy Jego słowa. Te dwa miejsca bardzo pięknie pokazują, że podczas Mszy Świętej Bóg karmi człowieka i Słowem, i Eucharystią.
Kolejnym miejscem, które koniecznie warto pokazać dziecku, jest tabernakulum. W wielu kościołach znajduje się ono w centralnym miejscu, w innych w osobnej kaplicy lub nieco z boku, ale zawsze ma szczególne znaczenie. To właśnie tam przechowuje się konsekrowane Hostie, czyli Najświętszy Sakrament. I to jest moment, kiedy warto powiedzieć dziecku coś naprawdę ważnego: nie przechowuje się tam symbolu Jezusa ani pamiątki po Mszy Świętej. Wierzymy, że w Najświętszym Sakramencie Chrystus jest rzeczywiście obecny.
Dlatego właśnie przyklękamy w stronę tabernakulum. Nie przed meblem, nie przed dekoracją, nie dlatego, że „tak wypada”, ale dlatego, że oddajemy cześć Jezusowi obecnemu w Eucharystii. Taki gest nabiera zupełnie innego znaczenia, kiedy dziecko rozumie, przed Kim klęka.
Bardzo pomaga w tym także wieczna lampka. Zwykle jest niewielka, najczęściej czerwona i łatwo ją przeoczyć, jeśli ktoś nie wie, czego szukać. A przecież jej światło mówi bardzo dużo. Wskazuje, że w tabernakulum znajduje się Najświętszy Sakrament. To jeden z tych prostych znaków, które dzieci szybko zapamiętują. Można więc powiedzieć: jeśli chcesz wiedzieć, gdzie w kościele znajduje się Jezus w Eucharystii, poszukaj wiecznej lampki.
I właśnie tu dobrze zatrzymać się na chwilę, bo dla dziecka taka informacja może być naprawdę ważna. Kościół przestaje być wtedy tylko miejscem, gdzie odbywa się Msza Święta. Staje się miejscem obecności. Nawet kiedy nic się nie dzieje, kiedy nie ma muzyki, księdza, ludzi ani uroczystości, tabernakulum i światło wiecznej lampki przypominają, że Chrystus jest obecny.
W kościele znajduje się oczywiście również krzyż. To znak tak dobrze znany, że również można przestać go naprawdę widzieć. Tymczasem podczas Mszy Świętej przypomina on, że Eucharystia jest związana z ofiarą Chrystusa na krzyżu. Jezus nie umiera ponownie podczas każdej Mszy. Jego ofiara była jedna i dokonana raz na zawsze, a Eucharystia uobecnia ją sakramentalnie. Dziecku nie trzeba od razu tłumaczyć trudnych pojęć. Wystarczy powiedzieć, że krzyż przypomina nam o miłości Jezusa, który oddał za nas życie.
Jeśli w kościele znajduje się chrzcielnica, również warto się przy niej zatrzymać. To szczególnie piękne miejsce, bo właśnie tam rozpoczyna się życie sakramentalne człowieka. Przez chrzest zostajemy włączeni do Kościoła i otrzymujemy nowe życie w Chrystusie. Jeśli dziecko było ochrzczone w tym samym kościele, taki spacer może stać się czymś bardzo osobistym. Można powiedzieć: tutaj albo przy takiej chrzcielnicy kiedyś przynieśli cię twoi rodzice. Tutaj rozpoczęła się twoja droga wiary.
Trochę inaczej dzieci patrzą zwykle na konfesjonał. Często kojarzy im się przede wszystkim ze spowiedzią, stresem, sprawdzaniem rachunku sumienia i pytaniem, czy czegoś nie zapomną. Tym bardziej warto od początku pokazywać go jako miejsce miłosierdzia. To tutaj człowiek przychodzi z tym, co zrobił źle, ale nie po to, żeby zostać zawstydzonym. Przychodzi po przebaczenie. Kapłan działa w imieniu Chrystusa, a sakrament pokuty i pojednania nie jest karą, tylko drogą powrotu.
Podczas takiego spaceru dobrze pokazać także prezbiterium jako całość. To przestrzeń, w której znajduje się ołtarz, ambona i miejsce przewodniczenia liturgii. Dzieci czasem pytają, dlaczego nie wolno tam po prostu chodzić. Warto wtedy powiedzieć spokojnie, że nie jest to „zakazane miejsce”, ale przestrzeń przeznaczona do sprawowania liturgii, dlatego odnosimy się do niej z szacunkiem.
Taki spacer po kościele może być świetnym materiałem dla dzieci, ale chyba także dla dorosłych. My również potrafimy przez lata wykonywać pewne gesty zupełnie automatycznie. Przyklęknąć bez myśli, usiąść, wstać, spojrzeć w stronę ołtarza, przejść obok ambony i nawet nie zastanowić się, co właściwie oznacza to wszystko, co nas otacza.
A przecież wnętrze kościoła opowiada o wierze.
Ołtarz mówi o Eucharystii.
Ambona prowadzi do Słowa Bożego.
Tabernakulum przypomina o obecności Chrystusa.
Wieczna lampka cicho wskazuje, gdzie On jest.
Chrzcielnica przypomina początek naszej drogi.
Konfesjonał mówi o przebaczeniu.
Krzyż przypomina o miłości, która oddaje siebie do końca.
I może właśnie dlatego warto od czasu do czasu wejść do kościoła nie tylko po to, żeby „być na Mszy”, ale także po to, żeby naprawdę zobaczyć przestrzeń, w której się modlimy. Dziecko może z takiego spaceru wynieść więcej niż z kilku definicji zapisanych w zeszycie, a dorosły może nagle odkryć, że miejsce, które zna od lat, wciąż potrafi opowiedzieć coś nowego.
Bo w kościele nic z najważniejszych rzeczy nie jest przypadkowe. Wszystko ma prowadzić nas do jednego: do spotkania z Chrystusem.