Książka, która nie krzyczy. Ona idzie obok
Są książki religijne, które próbują nas pouczać. I są takie, które po prostu siadają obok – na chwilę ciszy, porannej kawy albo wieczornego „już nie mam siły”. Papież Franciszek na 365 dni należy zdecydowanie do tej drugiej grupy. To nie jest lektura do przeczytania „od deski do deski”. To książka do otwierania. Jedna myśl. Jeden dzień. Jedno zdanie, które czasem zostaje w głowie dłużej niż kazanie.
Franciszek, jak to on, nie buduje murów z wielkich słów. Mówi prosto. O życiu. O zmęczeniu. O miłosierdziu, które nie jest lukrem, tylko decyzją. O Bogu, który nie stoi z notatnikiem, tylko idzie z nami, nawet gdy zbaczamy.
W tej książce szczególnie porusza brak moralizowania, ogromna czułość wobec człowieka, zgoda na kruchość i przypomnienie, że wiara to relacja, nie konkurs.
To dobra książka na zwykłe dni. Na te, kiedy modlitwa nie klei się w zdania. Na te, kiedy nie mamy ochoty „być idealni”. Na te, kiedy wystarczy jedno zdanie, żeby złapać oddech.
Polecam ją do osobistej modlitwy, do porannej chwili ciszy, do wieczornego domknięcia dnia - nauczycielom, katechetom, wszystkim zmęczonym „muszę”. To książka, która nie pogania. I właśnie dlatego tak dobrze prowadzi.