Dlaczego warto czytać Biblię, nawet gdy nic z niej nie rozumiemy

Myślę, że wiele osób ma takie doświadczenie: otwieramy Biblię, czytamy fragment… i po chwili pojawia się myśl: nic z tego nie rozumiem. Tekst wydaje się trudny, odległy, czasem nawet trochę obcy. Zdarza się, że po kilku takich próbach odkładamy Pismo Święte na półkę z przekonaniem, że to książka dla teologów albo ludzi, którzy „znają się na wierze”.

A jednak Kościół od wieków zachęca, żeby do Biblii wracać. Nawet wtedy, gdy nie wszystko jest jasne. Nawet wtedy, gdy rozumiemy tylko jedno zdanie. Dlaczego? Bo Słowo Boże działa także wtedy, gdy nie wszystko pojmujemy.


Słowo, które pracuje w sercu

W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Żywe jest słowo Boże i skuteczne” (Hbr 4,12).

To zdanie mówi bardzo dużo o Biblii. Słowo Boże nie jest tylko tekstem, który trzeba zrozumieć jak podręcznik. Ono działa głębiej. Czasem dotyka serca w sposób bardzo prosty – jednym zdaniem, jednym obrazem, jedną myślą.

Może zdarzyć się tak, że przeczytamy cały fragment i niewiele z niego zostanie. A jednak jedno zdanie nagle przyciąga uwagę. Zatrzymuje nas. Wraca w ciągu dnia. I właśnie to zdanie zaczyna żyć w naszym wnętrzu. To już jest działanie Słowa.

Nie wszystko trzeba rozumieć od razu

Biblia powstawała przez wiele wieków. Zawiera różne gatunki literackie, obrazy, symbole, historie ludzi żyjących w zupełnie innych realiach niż nasze. Nic dziwnego, że niektóre fragmenty wydają się trudne. Ale wiara nie polega na tym, że wszystko rozumiemy od razu. Bardziej przypomina drogę.

Maryja jest tu pięknym przykładem. Ewangelia mówi, że wydarzenia związane z Jezusem „zachowywała i rozważała w swoim sercu” (Łk 2,19). Nie wszystko było dla niej od razu jasne. A jednak trwała przy tym, co Bóg czynił. Tak samo może być z nami. Niektóre fragmenty zrozumiemy dopiero po latach.

Słowo wraca w różnych momentach życia

Jedną z niezwykłych rzeczy w Biblii jest to, że ten sam fragment potrafi przemówić zupełnie inaczej w różnych momentach życia. Czasem czytamy go obojętnie. Czasem porusza nas bardzo głęboko. A czasem nagle staje się odpowiedzią na pytanie, które nosimy w sercu.

Dlatego warto wracać do Pisma Świętego. Nawet jeśli dziś niewiele z niego rozumiemy. Słowo zapisuje się w pamięci i wraca wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebne.

Biblia to nie egzamin z wiedzy

Czytając Pismo Święte łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że trzeba wszystko zrozumieć. Tymczasem Biblia nie jest testem z wiedzy religijnej. Jest przede wszystkim miejscem spotkania z Bogiem.

Czasem to spotkanie polega na tym, że coś nas zachwyca. Czasem na tym, że coś nas zastanawia. A czasem na tym, że po prostu jesteśmy przy Słowie, nawet jeśli jeszcze go nie pojmujemy. Ważna jest wierność. Nawet krótka chwila z Biblią każdego dnia.

Jedno zdanie wystarczy

Nie trzeba czytać wielu rozdziałów. Czasem wystarczy bardzo mało. Jedno zdanie z Ewangelii. Jeden psalm. Jedna obietnica Boga. Wielu świętych mówiło, że lepiej zatrzymać się nad jednym słowem, które porusza serce, niż przeczytać wiele stron bez zatrzymania. Bo właśnie w tym jednym zdaniu może kryć się coś, co Bóg chce powiedzieć dzisiaj.

Wierność, która przynosi owoce

Czytanie Biblii przypomina trochę sianie ziarna. Nie zawsze od razu widzimy owoce. Czasem trzeba czasu, ciszy i cierpliwości. Ale ziarno zasiane w sercu zaczyna kiełkować.

Dlatego warto otwierać Pismo Święte nawet wtedy, gdy wydaje się trudne. Nawet wtedy, gdy nie wszystko rozumiemy. Nawet wtedy, gdy zostaje tylko jedno zdanie. Bo to jedno zdanie może stać się światłem na dany dzień. A czasem początkiem drogi, która prowadzi dużo dalej, niż się spodziewamy.

Komentarze

Copyright © Pani od religii