Biblia to nie książka do przeczytania. To spotkanie

Są książki, które czytamy od pierwszej do ostatniej strony. Odkładamy je na półkę i wiemy, że historia się skończyła. Z Biblią jest inaczej. Można ją czytać latami i wciąż mieć wrażenie, że dopiero zaczynamy. Te same fragmenty wracają, a jednak brzmią inaczej niż kiedyś. To, co kiedyś było niezrozumiałe, nagle staje się bardzo osobiste. Czasem jedno zdanie zostaje z nami na cały dzień, a czasem na wiele lat. Dlaczego tak się dzieje? Bo Biblia nie jest tylko tekstem do przeczytania. Jest miejscem spotkania.


Słowo, które jest żywe

W Liście do Hebrajczyków czytamy:

„Żywe jest słowo Boże i skuteczne” (Hbr 4,12).

Te słowa bardzo dobrze oddają doświadczenie wielu ludzi wierzących. Kiedy czytamy Pismo Święte, nie spotykamy tylko historii sprzed tysięcy lat. Spotykamy Boga, który mówi także dziś. Dlatego Biblia bywa tak zaskakująca. Ten sam fragment może przemówić inaczej w różnych momentach życia. Gdy przeżywamy radość, czytamy go inaczej niż wtedy, gdy przechodzimy przez trudności. Słowo Boże ma tę niezwykłą właściwość, że dotyka naszego życia tu i teraz.

Nie chodzi o ilość przeczytanych stron

Czasem mamy wrażenie, że czytanie Biblii powinno wyglądać jak czytanie zwykłej książki. Rozdział po rozdziale, coraz dalej i szybciej. Tymczasem bardzo często wystarczy jedno zdanie. Jedno zdanie, które zatrzyma. Jedno zdanie, które daje światło. Jedno zdanie, które prowadzi przez trudniejszy dzień. Wiele osób doświadcza tego bardzo prosto: czytają krótki fragment Ewangelii, zatrzymują się na jednym zdaniu i pozwalają mu pracować w sercu. To nie jest strata czasu. To właśnie początek rozmowy z Bogiem.

Słowo, które mówi do serca

Kiedy Jezus spotyka uczniów idących do Emaus, tłumaczy im Pisma. Później mówią między sobą:

„Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24,32).

To zdanie bardzo dobrze opisuje moment, kiedy Słowo naprawdę zaczyna nas dotykać. Nie zawsze jest to spektakularne doświadczenie. Czasem jest bardzo ciche. Nagle rozumiemy coś głębiej. Nagle widzimy swoją sytuację w innym świetle. Nagle czujemy pokój. Tak działa spotkanie.

Biblia jako droga relacji

W duchowości Kościoła czytanie Pisma Świętego nigdy nie było tylko ćwiczeniem intelektualnym. Od wieków mnisi i święci mówili o tym, że Biblia jest przestrzenią modlitwy. Dlatego powstała praktyka lectio divina – modlitewnego czytania Słowa.

Najpierw czytamy fragment. Potem zatrzymujemy się nad tym, co nas porusza. Następnie odpowiadamy modlitwą. I na końcu zostajemy chwilę w ciszy. W ten sposób czytanie staje się dialogiem.

Spotkanie, które się nie kończy

Może dlatego tak wiele osób wraca do Biblii przez całe życie. Nie dlatego, że już wszystko w niej rozumieją. Raczej dlatego, że wiedzą, gdzie można spotkać Boga. Czasem to spotkanie jest pełne światła. Czasem przychodzi w ciszy. Czasem jest pytaniem, które jeszcze nie ma odpowiedzi. Ale zawsze jest zaproszeniem. Bo Biblia nie jest tylko książką, którą się kończy. Jest drogą, którą się idzie. I może właśnie dlatego warto wracać do niej codziennie, nawet na chwilę. Nawet do jednego zdania. Bo nigdy nie wiemy, kiedy to jedno zdanie stanie się dla nas słowem na dziś. 

Komentarze

Copyright © Pani od religii