Moi ulubieni mężczyźni Biblii. Czego uczą w Dzień Mężczyzn?
Z okazji dzisiejszego Dnia Mężczyzn chcę zatrzymać się na chwilę przy pięciu biblijnych mężczyznach, którzy są mi szczególnie bliscy. Na Pani od religii nie mogło dziś zabraknąć takiego wpisu. Nie o sile pokazanej na zewnątrz. Nie o męskości zbudowanej na twardości i dumie. Raczej o mężczyznach, którzy uczą odpowiedzialności, pokory, odwagi, nawrócenia i wiary, która dojrzewa nieraz przez łzy, upadki i pytania. Wybrałam dziś: Mojżesza, króla Dawida, św. Józefa, św. Piotra i św. Tomasza. Każdy z nich jest inny. I może właśnie dlatego każdy pokazuje inny odcień męskiej drogi z Bogiem.
Mojżesz – mężczyzna, który uczy odpowiedzialnościMojżesz nie jest bohaterem bez lęku. Kiedy Bóg go powołuje, on nie odpowiada pewnością siebie. Ma obawy, wątpliwości, poczucie własnej małości. A jednak właśnie jemu Bóg powierza prowadzenie ludu. Księgi Powtórzonego Prawa pokazują Mojżesza jako tego, który nie tylko wyprowadza Izraela, ale też nieustannie przypomina: wybierz Boga, kochaj Go i bądź Mu wierny.
Mojżesz uczy mnie, że dojrzały mężczyzna nie musi być człowiekiem bez słabości. Ma być człowiekiem, który bierze odpowiedzialność, nawet jeśli drży. Nie prowadzi ludzi do siebie, tylko do Boga. Nie buduje własnej chwały, tylko uczy posłuszeństwa Panu.
W Dzień Mężczyzn Mojżesz przypomina, że prawdziwa siła nie polega na dominowaniu, ale na dźwiganiu tego, co zostało powierzone. Mężczyzna może być wzorem wtedy, gdy umie stanąć między Bogiem a tymi, za których odpowiada, i powiedzieć swoim życiem: chodźmy za Panem.
Król Dawid – mężczyzna sercaDawid jest postacią niezwykłą, bo Biblia nie wygładza jego historii. Widzimy w nim odwagę, zaufanie, talent przywódcy, ale też grzech, pychę i dramatyczne konsekwencje złych wyborów. A jednak to właśnie on pozostaje człowiekiem, który wraca do Boga z sercem skruszonym. Ta droga powrotu czyni go tak bliskim.
Dawid uczy, że mężczyzna nie staje się wzorem dlatego, że nigdy nie upadł. Staje się nim wtedy, gdy umie uznać prawdę o sobie, nie usprawiedliwia zła i wraca do Boga. W duchowości katolickiej to bardzo ważne: świętość nie rodzi się z perfekcji, ale z nawrócenia.
Dla mnie Dawid jest przypomnieniem, że mężczyzna może być silny i jednocześnie modlący się. Może walczyć i jednocześnie płakać przed Bogiem. Może zawalić i jednocześnie pozwolić się podnieść. To dobry patron dla tych, którzy potrzebują dziś nie tyle pochwały, ile odwagi do rachunku sumienia i powrotu.
Święty Józef – mężczyzna cichy i wiernyŚw. Józef jest jednym z najpiękniejszych wzorów męskości w całym Piśmie. Ewangelie mówią o nim niewiele, ale właśnie w tym milczeniu jest ogromna siła. Papież Franciszek w Patris corde przypomina, że Józef kochał „ojcowskim sercem”, był człowiekiem ukrytym, posłusznym, gotowym przyjąć odpowiedzialność za Maryję i Jezusa, i odegrał niezastąpioną rolę w historii zbawienia.
Józef uczy, że mężczyzna nie musi być głośny, żeby być mocny. Nie musi wszystkiego kontrolować, żeby naprawdę chronić. Jego siłą jest wierność w codzienności, praca, obecność, czuwanie, posłuszeństwo Bogu wtedy, gdy nie wszystko rozumie.
Bardzo lubię myśleć o św. Józefie jako o patronie mężczyzn, którzy nie szukają poklasku, ale chcą po prostu dobrze kochać tych, którzy zostali im dani. W świecie pełnym hałasu św. Józef pokazuje, że świętość może mieć twarz człowieka cichego, uczciwego i wiernego do końca.
Święty Piotr – mężczyzna, który pozwolił się poprowadzićPiotr jest impulsywny, szczery, pierwszy do deklaracji i pierwszy do upadku. Papież Benedykt XVI zwracał uwagę, że Piotr szedł za Jezusem z entuzjazmem, ale doświadczył też własnej słabości i lęku; szkoła wiary nie była dla niego triumfalnym marszem, lecz drogą naznaczoną próbą i wiernością.
To właśnie dlatego Piotr tak wiele mówi o mężczyznach. Bo pokazuje, że można kochać Jezusa i jednocześnie się przestraszyć. Można obiecywać wiele i nie udźwignąć własnych słów. Ale na tym historia się nie kończy. Po zmartwychwstaniu Chrystus wraca do Piotra i powierza mu misję pasterza.
Piotr uczy, że mężczyzna może stać się wzorem nie dlatego, że nigdy nie zdradził swoich ideałów, ale dlatego, że po upadku pozwolił się odbudować łasce. To ważne dla ojców, mężów, synów, kapłanów, dla każdego mężczyzny: Bóg nie przekreśla człowieka po jednej nocy słabości. On pyta jeszcze raz: „czy Mnie miłujesz?” i daje nowy początek.
Święty Tomasz – mężczyzna, który nie uciekł od pytańTomasz bywa kojarzony tylko z niedowiarstwem. A przecież jego historia jest dużo głębsza. Benedykt XVI przypominał, że Tomasz nie zatrzymał się na wątpliwości, ale doszedł do jednego z najmocniejszych wyznań wiary w Ewangelii: „Pan mój i Bóg mój”. Jezus odpowiada mu słowami, które Kościół powtarza do dziś: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
Lubię Tomasza, bo pokazuje, że pytania nie muszą oddalać od Boga. Mogą stać się drogą dojrzewania wiary, jeśli człowiek nie zamknie się w sobie, tylko przyniesie swój niepokój do Chrystusa. Św. Jan Paweł II mówił wręcz, że jest w Tomaszu coś z każdego człowieka.
W Dzień Mężczyzn Tomasz przypomina, że mężczyzna nie musi udawać, że wszystko wie i wszystko rozumie. Może pytać. Może szukać. Może zmagać się z ciemnością. Ważne, żeby nie uciekł od Jezusa. Tomasz uczy odwagi szczerości i tego, że wiara nie jest teatrem mocnych min, ale spotkaniem z żywym Panem.
Czego ci mężczyźni uczą dziś?Mojżesz uczy odpowiedzialności.
Dawid uczy skruchy i serca zwróconego ku Bogu.
Józef uczy cichej wierności.
Piotr uczy, że po upadku można wrócić.
Tomasz uczy, że pytania nie przekreślają wiary.
I może właśnie tego dziś najbardziej potrzeba. Nie ideału mężczyzny bez pęknięć. Ale mężczyzny, który umie stanąć przed Bogiem w prawdzie. Który potrafi chronić, służyć, modlić się, wracać i ufać. Tak rozumiana męskość nie jest przeciw komuś. Jest darem dla innych.
W Dzień Mężczyzn modlę się szczególnie za mężczyzn: o siłę, która będzie czuła; o odwagę, która będzie pokorna; o wiarę, która nie będzie udawana; i o serce, które naprawdę będzie należało do Boga.

Komentarze
Prześlij komentarz