Krótka modlitwa przed podróżą – dla rodziny, dzieci i kierowców

Podróż często zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili, gdy przekręcamy kluczyk w stacyjce albo wsiadamy do pociągu. Zaczyna się od pakowania, sprawdzania dokumentów, szukania ładowarki, kanapek na drogę, ulubionej maskotki dziecka, leków na chorobę lokomocyjną, kremu z filtrem, butelki wody i tej jednej rzeczy, której oczywiście nikt nie może znaleźć, chociaż jeszcze przed chwilą leżała na wierzchu.


W domach z dziećmi wyjazd rzadko wygląda jak spokojna scena z filmu. Ktoś marudzi, ktoś pyta po raz dziesiąty, kiedy będziemy na miejscu, ktoś przypomina sobie w ostatniej chwili, że miał zabrać coś bardzo ważnego, a dorośli próbują jednocześnie zachować cierpliwość, dopiąć walizki i nie pokłócić się jeszcze przed wyjazdem z podjazdu.

I właśnie w takim momencie warto się zatrzymać choćby na chwilę.

Nie na długo. Nie po to, żeby wszystko nagle zrobiło się idealne. Wystarczy znak krzyża, jedno spokojne zdanie, krótka modlitwa wypowiedziana przy drzwiach, w samochodzie, na dworcu albo już w drodze. Taka modlitwa nie zabiera czasu, a potrafi ustawić serce inaczej. Przypomina, że nie jedziemy sami. Że można powierzyć Bogu drogę, kierowcę, pasażerów, dzieci, zmęczenie, pośpiech, pogodę, decyzje na trasie i wszystkie sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Modlitwa przed podróżą jest bardzo prostym gestem zaufania. Nie oznacza, że przestajemy być odpowiedzialni. Nadal zapinamy pasy, sprawdzamy samochód, robimy przerwy, nie siadamy za kierownicę przemęczeni, nie ścigamy się z czasem i nie udajemy, że ostrożność jest brakiem wiary. Przeciwnie, człowiek wierzący wie, że Boża opieka nie zwalnia nas z rozsądku. Modlitwa i odpowiedzialność pięknie się uzupełniają.

Dzieci bardzo dużo uczą się przez takie małe gesty. Jeśli przed podróżą widzą, że rodzice robią znak krzyża i powierzają drogę Panu Bogu, zapamiętują coś ważnego: Bóg jest obecny także poza kościołem, także w samochodzie, autobusie, pociągu, samolocie, na wakacyjnej trasie i w zwyczajnym rodzinnym zamieszaniu. Wiara nie jest czymś odłożonym na niedzielę. Ona może wejść w codzienność, nawet w tę bardzo praktyczną, pełną walizek, map, korków i pytań z tylnego siedzenia.

Warto modlić się za kierowców, bo prowadzenie samochodu to nie tylko technika, ale także odpowiedzialność za życie innych. Kierowca potrzebuje skupienia, cierpliwości, pokory i spokoju. Czasem bardziej niż idealnej pogody potrzeba mu opanowania, gdy ktoś zajeżdża drogę, gdy pojawia się korek, gdy dzieci się kłócą, a zmęczenie zaczyna dawać o sobie znać. Dobra podróż to nie tylko dotarcie do celu, ale dotarcie tam bezpiecznie, z szacunkiem do siebie, innych ludzi na drodze i własnych ograniczeń.

Warto modlić się za dzieci, szczególnie te, które boją się podróży, źle znoszą jazdę, pierwszy raz jadą dalej od domu albo są tak podekscytowane, że trudno im usiedzieć w miejscu. Krótka modlitwa może je uspokoić, dać poczucie bezpieczeństwa i pokazać, że każdą drogę można zacząć z Panem Bogiem. Nie trzeba wiele tłumaczyć. Czasem wystarczy powiedzieć: „Pomódlmy się, żeby Pan Jezus nas prowadził i żebyśmy szczęśliwie dojechali”.

Można też poprosić o opiekę Anioła Stróża albo świętego Krzysztofa, patrona kierowców i podróżujących. Dla dziecka taka modlitwa bywa bardzo konkretna. Skoro Anioł Stróż czuwa, skoro święty Krzysztof jest patronem drogi, skoro Pan Bóg jest blisko, to podróż nie jest tylko przemieszczaniem się z jednego miejsca do drugiego. Staje się drogą, w której jest miejsce na zaufanie.

Nie zawsze mamy wpływ na wszystko, co wydarzy się po drodze. Możemy dobrze zaplanować trasę, sprawdzić pogodę, zatankować samochód, przygotować dzieciom wodę i przekąski, a mimo to spotka nas korek, objazd, burza, opóźnienie albo zwykłe ludzkie zmęczenie. Modlitwa nie jest magicznym zabezpieczeniem przed każdą trudnością. Jest raczej oddaniem Bogu tego, co od nas zależy, i tego, czego nie umiemy przewidzieć.

Dlatego dobrze mieć pod ręką krótką modlitwę, którą można odmówić bez wielkich przygotowań. W domu, w samochodzie, przed wycieczką szkolną, przed wyjazdem na kolonie, przed pielgrzymką, przed wakacyjną trasą do dziadków, nad morze, w góry czy po prostu przed dłuższą drogą do lekarza. Nie musi być długa. Ważne, żeby była szczera.

Krótka modlitwa przed podróżą

Panie Boże,
powierzamy Ci naszą podróż.

Bądź z nami od pierwszego kilometra aż do szczęśliwego powrotu. Prowadź nas bezpiecznie, chroń od wypadków, pośpiechu, roztargnienia i lekkomyślności. Daj kierowcy skupienie, cierpliwość, rozsądek i spokojne serce.

Czuwaj nad dziećmi i wszystkimi pasażerami. Pomóż nam być dla siebie życzliwymi, cierpliwymi i uważnymi. Niech w tej drodze nie zabraknie zgody, dobrych słów, odpoczynku i wzajemnej troski.

Pobłogosław wszystkim, których spotkamy na trasie. Strzeż kierowców, pieszych, rowerzystów, podróżujących autobusami, pociągami i samolotami. Daj nam szczęśliwie dotrzeć do celu i wrócić do domu z wdzięcznym sercem.

Aniele Stróżu, prowadź nas.
Święty Krzysztofie, módl się za nami.
Maryjo, otaczaj nas swoją opieką.

Amen.

Można tę modlitwę odmówić całą albo wybrać z niej tylko kilka zdań, szczególnie wtedy, gdy dzieci są małe i trudno im skupić się dłużej. Najważniejsze jest nie to, żeby modlitwa była pięknie wypowiedziana, ale żeby stała się naturalnym początkiem drogi.

Może właśnie od takiego krótkiego zatrzymania zaczyna się spokojniejsza podróż. Od znaku krzyża, od powierzenia Bogu kierownicy, mapy, trasy, dziecięcego niepokoju, dorosłego zmęczenia i całej tej wakacyjnej logistyki, która potrafi nas czasem przerosnąć.

Niech każda droga będzie bezpieczna. Niech prowadzi nie tylko do wybranego miejsca, ale też do większej wdzięczności, cierpliwości i zaufania. Bo Pan Bóg naprawdę może być z nami wszędzie — także między jednym postojem a drugim, w korku, na autostradzie, na bocznej drodze, w pociągu, w autobusie i w samochodzie pełnym dziecięcych pytań.

Komentarze

Copyright © Pani od religii